Kicz to subtelna róznica między Snickersem a Marsem. Poniżej nie ma orzeszków.

Obejrzałam dzisiaj tyle zdjęć, że marzę żeby widzieć na czarno-biało. Bez ogonków. Czasami tęsknię za dniami, kiedy interesowałam się literaturą. Albo kiedy grałam w kosza, potykając się o koleżankę Kruchę, która potykała się o własne nogi, bo miała zaburzenia błędnika. Ostatnio ją spotkałam na ulicy po latach. Mówi, ze już się nie potyka.
Iwonka pisze z Londynu: "spotykam sie teraz z doktorem nauk zoologicznych czy cos takiego, ktory ma stanowisko w london zoo i siedzial 10 lat w dzunglii w amazoni czy gdzies tam badajac zaby i weze. w sypialni ma 30 wezy i wszystkie sa brzydkie, ale nie moge mu tego powiedziec bo on je uwielbia i rozmnaza. kazdy z takich wezy kosztuje 4 tys funtow, jak sie rozmoza to maja 20-30 malych.... teraz sie bzykaja bo jest zima i sperma podobno lepiej dziala w zimnym... smierdza gorzej niz swinie, ale tylko w czwartki bo wtedy wszystkie robia kupe."
Wolę Iwonkę od Magdy M. i Leonarda Cohena od Nicka Cave'a.