13 wrz 2008

10 wrz 2008

SPAIN# 11 [Barcelona]

Mercat de la Boqueria przy Rambli. W zeszlym roku chowalam sie tam przed ulewa. Zostala mi drzazga silnego estetycznego przezycia, wiec postanowilam wrocic. Niby tylko kolory, ale mozna oszalec. Market nastawiony jest raczej na turystow i daleko mu do polskiego targu smierdzacego kartoflem, marchewa i jablkami, gdzie unosi sie naskorek cebuli, a baba sprzedaje swieze mleko od krowy w butelkach po oranzadzie.












La Rambla - glowny deptak spacerowy miasta, rozpiety pomiedzy Placa de Catalunya a nadmorskim molem. Pelno tam turystow noszacych plecaki szelkami do tylu, zeby miec je na oku, bo jak wiadomo stolica Katalonii pelna jest zlodziei. Jesli sa turysci sa tez niezliczone stoiska z pamiatkami. I mimowie, najbarwniejsi jakich udalo mi sie spotkac. Jezdzac troche po Hiszpanii przekonalam sie, ze wiekszosc duzych i srednich miast ma swoje Ramble. Jak tlumaczyla Kaska, biegna one wzdluz dawnych koryt rzek. Jest w tym pewien symbolizm - Rambla to po prostu swoista miejska aorta.


Ktos postanowil przerobic pomnik. Moze to niegrzecznie zaklocac ciche, utulone w kamieniu sacrum pomnikowych postaci, ale ja sie usmialam. Co poradze. Od lewej: gej, sex symbol, na dole: come pollas, czyli w wolnym tlumaczeniu: je cipki...


Swoi w Barcelonie:



Typowo - waskie uliczki i skutery:


Rowery turystyczne - do wypozyczenia w jednym miejscu i zwrocenia w nastepnym. Dzieki temu rozwiazaniu w centrum widuje sie cale grupy zroweryzowanych turystow:


Pasaz Lluis Companys. Na jego poczatku - Arc de Triomf.


Stacja metra Liceu - albo zmienili design od zeszlego roku albo mam slaba pamiec do takich bajerow. W kazdym razie w porownaniu z trzema liniami metra w Pradze czy piecioma w Valencji na barcelonskiej sieci podziemnych torow moglby sie rozpiac naprawde ogromny pajak.

Frida the cat

Frida mieszka w Terrasie, razem z Kaska, Michalem, Omarem i Maribell. Wizyta absolutnie udana, choc krotka. Katarzyna epatuje nowo scietym wlosem.

La playa

SPAIN# 9 [Villa Real]

Festyn z okazji swieta ktorejs tam madonny - patronki miasta. Wielkie figury maszerujace na czele pochodu utrzymywane sa przez jedna osobe kazda. Mieszkancy wynosza sobie plastikowe krzeselka i siadaja na chodniku wzdluz trasy pochodu. Gdy pojawily sie drewniane giganty akurat mylam zeby w fontannie.






9 wrz 2008

SPAIN# 8 [Lerida]

O niepokojacym klimacie Leridy mowia jej reprezentacyjni graficiarze. Gdy ktos przedstawia ci sie imieniem Shit czy chcesz mu podac reke? W zasadzie tak, polubilam to miasto, podaje mu obie.




SPAIN# 7

Krajobrazy, nawet jesli monumentalne, z zasady sa nudnawe, wiec dorzucilam zdjecie sluzb sprzatajacych piaszczysty kwadrat przy malym porcie. Panowie w pocie czola z wodorostami i trawa morska sprzataja pol dostepnego piasku. Gdy kupuje sie mape Galicji zalaczone sa do niej dwa przeciwdeszczowe plaszcze. Tyle o Galicji... Gratulacje dla Warzywa, bo jedzie tam na erasmusa.





SPAIN# 6 [porty]

W porcie w Vigo zaskoczyl mnie widok nietypowy - zblazowany kierowca wozka widlowego wiozl na palecie martwego rekina, na oko ze dwa metry, a ogon tegoz smetnie zwisal z desek uderzajac o beton. Poza tym w portach kreca sie najlepiej odzywione koty w kraju, rownie dzikie jak wszystkie hiszpanskie dachowce.


SPAIN# 5 [Santiago]

Miasto konsekwentnie utrzymuje sie w odcieniu szarosci kamienia, z ktorego zbudowane sa budynki starej czesci. Zawalone turystami. Raj dla heraldystow. Na ulicach co jakis czas widac strudzonych pielgrzymow o czerwonych twarzach i napuchnietych lydkach, ktorzy podpierajac sie sekatym kijem zmierzaja ku katedrze. Sama katedra wielkiego wraznie nie robi. Z zewnatrz troche eklektyczna, w srodku skromna. Moze dlatego, ze wczesniej napatrzylam sie na zlote oltarze i barwne rzezby katedry w Ourense. Kto by sie spodziewal, ze bede lazic po katedrach i kosciolach... Co do pielgrzymow odebrano im praktycznie cala intymnosc modlitwy i pokuty - ci, ktorzy faktycznie doczlapali do Santiago w rzemykowych sandalach i grubych skarpertach modla sie w katedrze w specjalnym pomieszczeniu odizolowanym szklanymi drzwiami, na ktorych wisi kartka "Do not take photos". Troche jak pielgrzymowe zoo mi to wygladalo, bo gdy zdejmuja z siebie ciezar podrozy niemal natychmast zastepuje go waga kilkunastu ciekawskich spojrzen.

PEOPLE# 20 [Warzywo]