28 kwi 2009
noise, oberki i inne
25 kwi 2009
20 kwi 2009
18 kwi 2009
15 kwi 2009
Rozwiązując głupie quizy na facebooku po raz kolejny zrozumiałam, na czym polega humor postmodernistyczny. Wystarczy wpaść w ton prychajaco-rżący i wymieszać ze sobą serię aluzji do siedmiu grzechow głownych naszych czasów (próżność, łakomstwo, egoizm, emocjonalna niedojrzałość, seksualne perwersje, uzależnienie od internetu, niewrażliwość na przyrodę), wszystko w wydaniu hasłowym, bezrefleksyjne i płytkie, a jednak zabawne, bo jak czytam, że kręcę majonez na bezludnej wyspie to owa mała fikcja czyni ze mnie na chwilę naprawdę zajebistego cartoonowego loosera. Pomyslałam, że w naszych czasach jeśli łączy cię z kimś poczucie humoru to już naprawdę dużo, bo większość czasu spędzamy na ukręcaniu mniej lub bardziej zabawnej kpiny. Kpina jest najlepszym argumentem usprawiedliwiającym ignorancję. Przy okazji to takie polskie - żart wymieszany nieproporcjonalnie z pijacką egzaltacją, kiedy ktoś krzyczy zza bukietu sztucznych tulipanów, że szuka miłości. Chciałam zresztą o czymś innym, chciałam o świętach. U nas w święta najlepszą rozrywką jest pierdzenie. Pierdzenie w mojej rodzinie to najsilniejszy przejaw indywidualizmu. Moja rodzina ogólnie jest głośna. I tak zasiadamy wczoraj wieczorem z siostrami obejrzeć film. Mija ledwo 5 minut, gdy nagle po pokoju rozchodzi się dziwny jeszcze nie zidentyfikowany swąd. Olka! Co? Japierdolespierdzialaśsie! Ja nie! Ojapierdolęolka! Ale przecież nie śmiedzi! Weźwietrzę! Siorb! Olka spierdalaj od mojego kiślu, słyszysz, zróbse! Co jesz? Kornflejksy. Chrupchrup. Ejweźcieprzestańcie, bo nie słyszę co mówi! CHRUPCHRUPCHRUP! Chce mi się pierdzieć. Idź za drzwi z tym! Czekaj, ja też idę. /zduszone prrrrr i cichacz/ Jebie. Z korytarza ze wami przyszło, weźcie, wietrzę. Siorb. Posuń się!
A pod koniec filmu łzy i spazm.
Niniejszym pozdrawiam wszystkich krytyków konsumpcjonizmu, z naciskiem na artystów plastyków. Przy okazji ta pani jest zabawna: unka.blog.pl.
A pod koniec filmu łzy i spazm.
Niniejszym pozdrawiam wszystkich krytyków konsumpcjonizmu, z naciskiem na artystów plastyków. Przy okazji ta pani jest zabawna: unka.blog.pl.
13 kwi 2009
12 kwi 2009
9 kwi 2009
kieszonkowa rewolucja
Jagoszkova wyśmiała mnie za post o Kalibrze. "To tak jakbyś napisała: w morzu kiepskich emo zespołów z wokalistami z grzywką znalazłam coś, co jest dużo lepsze. Nazywa się Nirvana". W kazdym razie ja nie znałam Kalibra, od zawsze byłam genetycznie uprzedzona do polskiego hip hopu, teraz natomiast to pewnie tylko kwestia czasu aż zabiorę się za Paktofonikę. Jestem pewna, że w moim mózgu zaszły jakieś nieodwracalne zmiany, czy to od pracy w gastronomii czy zbyt imprezowo rozchłestanego trybu zycia (jedno z drugim jest ściśle powiązane, uwierzcie). Postanowiłam się odchamić. Będę się odchamiać drodzy państwo, a jak mi jeszcze raz ktoś powie, że jestem promyczkiem, to zajebię.
Dziś wchodzimy na barykady, razem z Gil Scottem- Heronem. Jedyne video do tego kawałka jest z Che. Sam utwór jest dziejowy.
7 kwi 2009
Po czterech miesiącach katowania polskim hip hopem w pracy muszę stwierdzić, że z przepastnego wora grafomańskich pierdół o paleniu jointów i siedzeniu na ławce z ziomkami pod blokiem, wyłowiłam Kalibra 44. Histeryczny i kuriozalny wokal pierze mózg, przy okazji czuję się jakbym miała znowu 17 lat. To taki monolog psychopaty rozpisany pomiędzy wzniosłe hasła i przekleństwa. Jakoś prawdziwe, a to chyba jedyne kryterium.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























