28 kwi 2009

noise, oberki i inne

7-ma rano nad Odrą. Słuchamy remiksów, wypłaszamy szczury.

Oberków dzień drugi:






To jest Lola. Lola myje szyby na wysokościach. Ponieważ jest jedyną kobietą w ekipie mówią na nią Andrzej.

Nad ranem w Niebie zawsze można zatańczyć z kebabem.


Kylie Minoise. Niestety przegapiłam jego koncert, bo prowadziłam bardzo zajmującą konwersację na dworze, ale podbno tylko przeczołgał się z jednego końca sali na drugi i skończył. Nic mi nie wiadomo, czy na suficie.

AVABAF. No Fryderyk no.


Zięba (widziana ostatnio jak pije z fontanny). Powiadają, że urodziła się, aby być sławna, ale wtedy bedzie już pijać tylko kawę ze starbucksa. Podejrzewam, że na kliszy w yashice (która zaginęła wraz z kolegą Boberskim) mam dużo kompromitujacych ją zdjęć.







Dymek i drogie samochody.


20 kwi 2009

18 kwi 2009

Ej Ban, mam dla ciebie pomysł na karierę (Nie mów do mnie Ej!)


15 kwi 2009

Rozwiązując głupie quizy na facebooku po raz kolejny zrozumiałam, na czym polega humor postmodernistyczny. Wystarczy wpaść w ton prychajaco-rżący i wymieszać ze sobą serię aluzji do siedmiu grzechow głownych naszych czasów (próżność, łakomstwo, egoizm, emocjonalna niedojrzałość, seksualne perwersje, uzależnienie od internetu, niewrażliwość na przyrodę), wszystko w wydaniu hasłowym, bezrefleksyjne i płytkie, a jednak zabawne, bo jak czytam, że kręcę majonez na bezludnej wyspie to owa mała fikcja czyni ze mnie na chwilę naprawdę zajebistego cartoonowego loosera. Pomyslałam, że w naszych czasach jeśli łączy cię z kimś poczucie humoru to już naprawdę dużo, bo większość czasu spędzamy na ukręcaniu mniej lub bardziej zabawnej kpiny. Kpina jest najlepszym argumentem usprawiedliwiającym ignorancję. Przy okazji to takie polskie - żart wymieszany nieproporcjonalnie z pijacką egzaltacją, kiedy ktoś krzyczy zza bukietu sztucznych tulipanów, że szuka miłości. Chciałam zresztą o czymś innym, chciałam o świętach. U nas w święta najlepszą rozrywką jest pierdzenie. Pierdzenie w mojej rodzinie to najsilniejszy przejaw indywidualizmu. Moja rodzina ogólnie jest głośna. I tak zasiadamy wczoraj wieczorem z siostrami obejrzeć film. Mija ledwo 5 minut, gdy nagle po pokoju rozchodzi się dziwny jeszcze nie zidentyfikowany swąd. Olka! Co? Japierdolespierdzialaśsie! Ja nie! Ojapierdolęolka! Ale przecież nie śmiedzi! Weźwietrzę! Siorb! Olka spierdalaj od mojego kiślu, słyszysz, zróbse! Co jesz? Kornflejksy. Chrupchrup. Ejweźcieprzestańcie, bo nie słyszę co mówi! CHRUPCHRUPCHRUP! Chce mi się pierdzieć. Idź za drzwi z tym! Czekaj, ja też idę. /zduszone prrrrr i cichacz/ Jebie. Z korytarza ze wami przyszło, weźcie, wietrzę. Siorb. Posuń się!

A pod koniec filmu łzy i spazm.

Niniejszym pozdrawiam wszystkich krytyków konsumpcjonizmu, z naciskiem na artystów plastyków. Przy okazji ta pani jest zabawna: unka.blog.pl.

13 kwi 2009

12 kwi 2009

Doesn't sound like garage

We vs the Shark i Blakfish w CRK. Spoceni perkusiści byli super.
















9 kwi 2009

kieszonkowa rewolucja





Jagoszkova wyśmiała mnie za post o Kalibrze. "To tak jakbyś napisała: w morzu kiepskich emo zespołów z wokalistami z grzywką znalazłam coś, co jest dużo lepsze. Nazywa się Nirvana". W kazdym razie ja nie znałam Kalibra, od zawsze byłam genetycznie uprzedzona do polskiego hip hopu, teraz natomiast to pewnie tylko kwestia czasu aż zabiorę się za Paktofonikę. Jestem pewna, że w moim mózgu zaszły jakieś nieodwracalne zmiany, czy to od pracy w gastronomii czy zbyt imprezowo rozchłestanego trybu zycia (jedno z drugim jest ściśle powiązane, uwierzcie). Postanowiłam się odchamić. Będę się odchamiać drodzy państwo, a jak mi jeszcze raz ktoś powie, że jestem promyczkiem, to zajebię.

Dziś wchodzimy na barykady, razem z Gil Scottem- Heronem. Jedyne video do tego kawałka jest z Che. Sam utwór jest dziejowy.

7 kwi 2009




Po czterech miesiącach katowania polskim hip hopem w pracy muszę stwierdzić, że z przepastnego wora grafomańskich pierdół o paleniu jointów i siedzeniu na ławce z ziomkami pod blokiem, wyłowiłam Kalibra 44. Histeryczny i kuriozalny wokal pierze mózg, przy okazji czuję się jakbym miała znowu 17 lat. To taki monolog psychopaty rozpisany pomiędzy wzniosłe hasła i przekleństwa. Jakoś prawdziwe, a to chyba jedyne kryterium.