Rozwiązując głupie quizy na facebooku po raz kolejny zrozumiałam, na czym polega humor postmodernistyczny. Wystarczy wpaść w ton prychajaco-rżący i wymieszać ze sobą serię aluzji do siedmiu grzechow głownych naszych czasów (próżność, łakomstwo, egoizm, emocjonalna niedojrzałość, seksualne perwersje, uzależnienie od internetu, niewrażliwość na przyrodę), wszystko w wydaniu hasłowym, bezrefleksyjne i płytkie, a jednak zabawne, bo jak czytam, że kręcę majonez na bezludnej wyspie to owa mała fikcja czyni ze mnie na chwilę naprawdę zajebistego cartoonowego loosera. Pomyslałam, że w naszych czasach jeśli łączy cię z kimś poczucie humoru to już naprawdę dużo, bo większość czasu spędzamy na ukręcaniu mniej lub bardziej zabawnej kpiny. Kpina jest najlepszym argumentem usprawiedliwiającym ignorancję. Przy okazji to takie polskie - żart wymieszany nieproporcjonalnie z pijacką egzaltacją, kiedy ktoś krzyczy zza bukietu sztucznych tulipanów, że szuka miłości. Chciałam zresztą o czymś innym, chciałam o świętach. U nas w święta najlepszą rozrywką jest pierdzenie. Pierdzenie w mojej rodzinie to najsilniejszy przejaw indywidualizmu. Moja rodzina ogólnie jest głośna. I tak zasiadamy wczoraj wieczorem z siostrami obejrzeć film. Mija ledwo 5 minut, gdy nagle po pokoju rozchodzi się dziwny jeszcze nie zidentyfikowany swąd. Olka! Co? Japierdolespierdzialaśsie! Ja nie! Ojapierdolęolka! Ale przecież nie śmiedzi! Weźwietrzę! Siorb! Olka spierdalaj od mojego kiślu, słyszysz, zróbse! Co jesz? Kornflejksy. Chrupchrup. Ejweźcieprzestańcie, bo nie słyszę co mówi! CHRUPCHRUPCHRUP! Chce mi się pierdzieć. Idź za drzwi z tym! Czekaj, ja też idę. /zduszone prrrrr i cichacz/ Jebie. Z korytarza ze wami przyszło, weźcie, wietrzę. Siorb. Posuń się!
A pod koniec filmu łzy i spazm.
Niniejszym pozdrawiam wszystkich krytyków konsumpcjonizmu, z naciskiem na artystów plastyków. Przy okazji ta pani jest zabawna: unka.blog.pl.
13 kwi 2009
12 kwi 2009
9 kwi 2009
kieszonkowa rewolucja
Jagoszkova wyśmiała mnie za post o Kalibrze. "To tak jakbyś napisała: w morzu kiepskich emo zespołów z wokalistami z grzywką znalazłam coś, co jest dużo lepsze. Nazywa się Nirvana". W kazdym razie ja nie znałam Kalibra, od zawsze byłam genetycznie uprzedzona do polskiego hip hopu, teraz natomiast to pewnie tylko kwestia czasu aż zabiorę się za Paktofonikę. Jestem pewna, że w moim mózgu zaszły jakieś nieodwracalne zmiany, czy to od pracy w gastronomii czy zbyt imprezowo rozchłestanego trybu zycia (jedno z drugim jest ściśle powiązane, uwierzcie). Postanowiłam się odchamić. Będę się odchamiać drodzy państwo, a jak mi jeszcze raz ktoś powie, że jestem promyczkiem, to zajebię.
Dziś wchodzimy na barykady, razem z Gil Scottem- Heronem. Jedyne video do tego kawałka jest z Che. Sam utwór jest dziejowy.
7 kwi 2009
Po czterech miesiącach katowania polskim hip hopem w pracy muszę stwierdzić, że z przepastnego wora grafomańskich pierdół o paleniu jointów i siedzeniu na ławce z ziomkami pod blokiem, wyłowiłam Kalibra 44. Histeryczny i kuriozalny wokal pierze mózg, przy okazji czuję się jakbym miała znowu 17 lat. To taki monolog psychopaty rozpisany pomiędzy wzniosłe hasła i przekleństwa. Jakoś prawdziwe, a to chyba jedyne kryterium.
5 kwi 2009
3 kwi 2009
Dzisiejsza sesja z Misią, Oliwką i Nitką. Reszta dnia minęła nam na debilnej euforii.
2 kwi 2009
Kreativ Blogger
Znaczek Kretiv Bloggera sunie po blogach z prędkością światła. Dzisiaj ja dorzucam swoich siedem nominacji z ambicją, żeby jednak wyjść poza blogspota. Tak oto:1. Kuba Dąbrowski - chociaż bloga rzekomo zakończył jakby co ma drugiego.
Jakby nie patrzeć jedna z trzech osób w polskiej fotografii blogowej, która mi imponuje, chociaż zawsze zanim to powiem gryzę się w język. Z tego, co mi się wydaje, to on rozpoczął modę na mju.
2. Daniel Chmielewski - bo mam taką teorię, że gdybym urodziła się chłopcem i miała genetycznie wimplikowaną wadę wzroku byłabym Danielem. Za najdłuższe posty i za to, że zawsze będzie miał coś do powiedzenia.
3. Kobas Laksa - bo dla mnie jest gigantem i przemyca piękny surreal.
4. Karolina Zajączkowska - bo Martin Parr chciałby mieć taką córkę.
5. Marcin Cecko -bo aktualizuje bloga tak rzadko, że kiedy ogladam nowy post czuję, że się zestarzałam, a jednak ciągle wracam.
6. Karol Grygoruk - bo jak ktoś mówi "tofu" to myślę o nim, coraz bardziej też kojarzy mi się z hasłem "warszawka", co wcale nie musi być złe, drodzy państwo.
7. Luc Matchlock - za to, że nie ma bloga.
Tym razem coś innego. Złamałam się, ale czarno-białą kliszę dostałam od Krzysia, nie wydałam na nią ani złotówki, więc zeby nie było, trzymam się swoich deklaracji (czasami). Chłopcy z labu zrobili mi niespodziankę skanując w zajebistej jakości za cenę standardu. Jakoś miło.
Wczorajszy akt czeka na autoryzację modelki. Możliwe, że te zdjęcia nigdy nie pojawią się na blogu, to dla mnie raczej nowa sytuacja. Muszę przestać być tak blogowo narwana i pogodzić się z szufladą.
Lańcuszkiem zajmę się jutro. Dzięki Ban.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















